poniedziałek, 19 stycznia 2015

Wycyrklowanie

Dziś została mi nadana
Piękną tercją ryta rana
Od imć filistra promiennego Pana
Lekcja duktem krwistym opisana

Ani bólu, ani skazy
Tylko wdzięczność
Radość, radość!
Za naukę przekazaną
równym szlagiera
ramieniem wycyrklowaną
 

poniedziałek, 5 stycznia 2015

ذكرى الصيف

فيء شجرة
وأنا تحتها
الشمس تنيرها
وأتركها
كمراهق يتخلى
عن فتاة
عندما يبصر
 خشونة لحائها
وبُعْدَ فواكهها

niedziela, 28 grudnia 2014

Cry me an I

Deceiteful is every throe
Which squeezes tears so sore
Anon sugary to the core
As long as you deem it true
That the drops that mizzle you
Merely cheeks of yours bedew

Now who perseveres obstinately so
In his misconceptions' throng
Claiming imepriously dole
And drops and sorrow's source
As his very, irrefutably own?

Who is weeping?
Who is wept upon?

While he does so
The rain falls
Yet all is dry
Only cheeks are moist 
 

Pefuh

Ciemny plusz
Utula oczy
Osuwam się
Ku głębi mocy

Pomiędzy snem
i śniącym kroczy
- to co ogląd
jasny mroczy -

Nic nie gaśnie
Nie jaśnieje
Nic nie drzemie
Nie trzeźwieje

Tylko niesie
kołysze (siebie)

niedziela, 14 grudnia 2014

Niewolne szybkie wolne pędy

Gniew...
W pudełku z okienkiem podany
Bohatersko-heroicznie-prawy
Kokardką kłamstw przewiązany

Miłość...
W książeczkach Nobliwych sprasowana
Wariatka, cyrkowa dziwaczka
Szybka ust do kieliszka względem

Radość...
Pełnym gardłem i pustym łbem
Cartoonową miną, animowanym gestem
Draństwem, draństwem częstem 

Smutek...
Zapłakanej idolatrii
"Jakże ona cierpi tak jak ja?!
Jakże on jest twardy niby ja..."

Kanał... rynsztok...
Wszystkie nasze zrywy
płyną nimi precyzyjnie strugą wyliczoną
Tak by nie wzbierały
i lakierek panom nie uwalały 

 

piątek, 21 listopada 2014

Wieczny tułacz

Odejdę stąd
W dalekie strony
Gdzie będę żył
Życiem odmienionym

Zostawię za sobą
Wszystkie nędzne sprawy
Pożegnam się z dobą
24-chwilową kaźnią kabatową

Ucieknę...
Tak, prysnę sprzed oczu
Bliskim i dalszym
Sobie-bajdę pisząc nową

Do Danii przepastnej
Gdzie wiatr uszy wichrzy
Do Somalii skwarem jasnej
Pośród krwi i dronów skry

W oczach mam Singapur
Soku słodycz, w ustach ryż
A po drodze gdański port
Skąd do Brugii blisko tyż

Mija rok
i dwa lata

Mija czas
i czasów masa

Gdy tylko pragnienie mnie pragnie
Nurzam się bez opamiętania
W złotych potokach Carslberga
I jestem w Danii

Somalię przeżyłem
Zalany potem uszedłem piratom
Z nadwyrężonym kciukiem
I analogiem zdartym

Singapur zwiedziłem
Oglądu Ulicy użyłem
Patrząc przez szybkę
Moich Ośmiu Okien

Wciąż mnie nachodzą
Wspomnienia ciepłej Farrellki
I wciąż mi się zdaje, że w Brugii
Monety z nieba lecą 
 
A do Gdańska nadal jest blisko
Nadal jest czas 
By poczuć się jak król
Braci marynarskiej choć raz 

Tyle jest krain
Tyle światów wspaniałych
Gdzie mogę wyruszyć
Zagubić się cały

i tułać się
na dobrze znanym
bezdrożu nieznanym
po czasy

wsze...

czy krócej, raczej?

środa, 19 listopada 2014

الآن

رطلتُ حياتي ولم أستغرب
إنها ليست إلا هواء وحسب
وتدلف من خلال أصابعي
لكي تنضم إلى الريح غير المقيد
فلتنفخ! أنفخ سرمديًا

---

To balance life in the hand of mine did ghast me, nay
For it is nothing but and only air of gust
Which through my fingers leaks
And mingles with the unbridled winds
So let it whiffle! May it bluster eternally!