sobota, 4 lipca 2015

Kruszon

Tadeuszowi Rozdeiczerowi
Henrykowi Jacuńskiemu
Januszowi Kalinowskiemu 

Usta do ust
Na ramionach boa
Spod boa pomarańcz grzeje

Młodzieńcy migają, a kruszon się leje
Pannie Konstancji w oczach widnieje
A serce niby w miodzie tonęło

Ognia dolewać
- Nie, nie... ot przesyt wolności
Lodem skruszyć żądzę miłości

Tam tańczą pary rozkwitłe
Czy to święte, czy szatańskie
kujawiaka rytm pisze ryty

Rudawa łuna lisiej kity
Ten major... nie w ciemię bity
Podchodzi, a w dłoni otwartej...

Pomarańcz składa Panna Konstancja
Chłód płonie, mrozi płomień
Jaki to owoc będzie tego tańca...?

wtorek, 23 czerwca 2015

This word; To słowo

This word
                                     here it is


 a            g l i m m e r i n g

     f  i  r  e  b  r  a  n  d           

              smoldering

fleeting

drowned
in the vast, silent
elsewhere


---


To słowo
                                      o tutaj


ta              m i g o t l i w a
             
        ż  a  g  i  e  w

                         tląca sie

niknąca

utopiona
w wielkim, cichym
indziej 
 

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Radiant Souls

A bow of light
upon a face -
a mountain sculptured eminently
by sudden flushes

How it shines...
by sun and rain
purified 
 

czwartek, 11 czerwca 2015

gusts upon barrens

What becomes of wittiness
when one clings to qualm
What good comes from retorts
acute, though of tang deprived

A tongue gives away
stiffled fulsome tones

But what are they
if not moans

 gusts upon barrens

środa, 29 kwietnia 2015

Wypowiedziane; Utterance

Rozewrzyj usta
i pozwól istnieniu przemówić słowami twemi
bo choćbyś żywił złudzenie
żeś sam mądrości wyrzekł dźwięczenie
pomnij współtchnienie,
żeś wolny od "siebie"...
że nigdy, naprawdę, nie było
Ciebie

---

Open up
and let existance by your words outspeak
for even if you harbored a delusion
that you utter wisdom of your own sonority
mind the common breath,
free from "self" - heed that
never was there anything
like Yourself

  

sobota, 4 kwietnia 2015

Wariacje na temat własny

I marzec rozkociał, Wieniawskim brzmieniem piętnastki
nie byłem ja oną, i ona nie była mi stroną
lecz obojeśmy zgrali wiosenne tony
którym wtórował miauk wiatru szarawy
w kocura zgęstniałą cielesność prochu barwy wplątany
wydarty tęskny, zwątlały ku swemu wzdychaniu,
zupełnie rozwiany